poniedziałek, 20 listopada 2017

Za zmianami nie nadążysz

Proszę nie mieć wątpliwości- tu się ciągle pracuje :)

Dobry wieczór, Zacne Nocne Motylki ^^

Nic nie usprawiedliwia braku odzewu z mojej strony, a tłumaczenie, że "mam maturę i ledwo pamiętam jeść" nie jest dla mnie satysfakcjonujące. Pominę więc ten kiepski wstęp i przejdę do konkretów....

1. Po pierwsze- filmik, który opublikowałam jakiś odleglejszy czas temu na Facebook'owej stronie bloga wywołał reakcje, których nie byłam w stanie przewidzieć. Dlatego chciałabym sprostować te różne "teorie spiskowe" raz a porządnie: 
- W domu CAŁY czas coś się zmienia, coś się pojawia, za chwilę znika, tu się coś podgoni, tam znów poczeka- najzwyczajniej w świecie to NIE JEST efekt końcowy, którego nie osiągniemy jeszcze przez jakiś czas. Byliśmy wszyscy na to w pełni przygotowani i po prostu- tak żyć trzeba. 
Nic nie ma jeszcze w pełni swojego stałego miejsca: kojarzę szafki, które potrafiły zmieniać miejsce swojego pobytu parokrotnie w ciągu jednego weekendu, z góry na dół, z pokoju do pokoju. 
- Proszę, oto mięsko, jakie preferujecie? 🍖Żeberka czy 🍗kurczak? Ja rozumiem, że każdy w domu dba o porządek i w ogóle, ale niech pierwszy mięskiem rzuci ten, który w natłoku obowiązków i przy masie spraw na głowie dba w pierwszej kolejności o porządek....
Trochę zrozumienia, "tu się pracuje". Nie bójcie się, do symbolicznej "parapetówki" nawet ja to posprzątam, skoro to aż tak istotne ;) Nie ma problemów nie do rozwiązania, ale trzeba MÓWIĆ o tym, co leży na serduszku c:
- Mogę też zapewnić, że nadal prace trwają: z mniejszym lub większym natężeniem. Co daję radę to i w weekend dopomagam, choć przy tej pogodzie i porach, w których robi się ciemno- niewiele się da. 

A teraz w następnych argumentach (to nie rozprawka maturalna, więc użyję sobie takiego stwierdzenia) UDOWODNIĘ, że zmiany były, są i być będą :)


2. Po długim okresie męczarni z garażem i kłopotów na miarę "Kuchennych rewolucji"- MAMY kuchnię, w której można w miarę normalnie przygotować posiłek, zjeść go i nie szczękać zębami. To było jedno z największych osiągnięć do tej pory, bo ciężko wyobrazić sobie przy tej pogodzie za oknem funkcjonowanie bez serca domu. A teraz coś, na co chyba większość czekała, jak nie pominęła całego tekstu i zaczęła od rzeczy przyjemniejszych: zdjęcia 🎦

Nieumeblowana kuchnia w fazie sprzątania. Mimo to już wygląda przytulnie 💖

Sufit- będący dumą taty, gdyż sam (prawie) go tu przywiesił i wykonał. Brawo Ty, tato 👏👏

A teraz? Umeblowana i w trakcie przeróbek kosmetycznych ;)

Ene due, gdzie tu wstawić indukcje?

Grunt, że da się zrobić jedzonko i przy okazji nie zamarznąć na kość ;3

3. Kwestia kolejna- salo(o)n. Obecnie jest to krok następny i wyznacznik tego, czy wigilię szykować w kuchni (.....w sumie szykować- gotować i tak trzeba w kuchni, ale ciiii,,,,) czy w salonie (tia, powodzenia z tachaniem wszystkiego do góry, mamo :D). Mniejsza o te dylematy, w skrócie: teraz salon na tapecie, więc pora zakasać rękawy i do roboty.

Sufit+struktura? Jest. Następny przystanek- malowanie, a po nim stacja- panele 😊

4. Naaaaastępny! W międzyczasie przygotowania do ocieplenia domu. Styropian już czeka. Zdjęcia? Niebawem c: 

5. Myślę, że na jeden raz już Wam wystarczy, więc wytrwałym bardzo dziękuję za dobrnięcie do końca i pod koniec tygodnia (za poleceniem rodziców) znów spotkamy się w poście na "pogaduszki".

No, a teraz powtórka do próbnych matur....życzcie mi szczęścia, bo z pewnością nieco się go przyda ;)


Do przeczytania, Kaczuszki Dnia Codziennego 👋

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz