poniedziałek, 18 września 2017

Prezentów bez liku do nowego pokoiku

Jak raz się nic nie dzieje, tak teraz trwa prezentowe szaleństwo, za którym nie nadążam.

Móóóóóóóóóóóóóóóój jest ten kawałek podłogi......

Nieeeeeeeeeeeeeeeee mówcie mi więc, co mam robić....

(ktoś z tłumu) Ale powinnaś pisać posty, ponieważ góra kilka osób wszyscy na nie czekają.

I w ten oto sposób moje marzenia o śpiewaniu legły w gruzach (piosenka powyżej przerobiona. Chyba każdy coś skądś kojarzy). Pozytywem tego wszystkiego jest to, że już z braku laku zabieram się do klawiatury, więc:

Oto i zdjęcia prezentów, które wyrosły jak grzyby po deszczu:

Biurko z lampką od cioci Aliny i wuja Tomka.

Krzesło również od cioci i wuja.
W tle także dywan od p. Krzysia.

"Nieco" farb i tynków od p. Jarka Strózika (właściciela hurtowni materiałów z Cieśli).


"Nieco"...

"NIIECO" (wyczujcie ten sarkazm, proszę).

Bardzo ładne, gustowne biurko od cioci Kasi :)

A tutaj biurko od p. Ilony Kosteckiej z Namysłowa.
Jest to odzew na post ze strony ActivRun Namysłów 😊😊😊

Mebelki od p. Morki z rodziną 😆

Poduszki od p. Kasi Wieloch 💜💚💛

Ale to już było 

I nie wróci więcej. 

I choć posta napisałam

Do roboty mnie zagania głupie serce.

Ale to już było, 

Znikło gdzieś za nami.

Choć pożegnam się tu z Wami

Wkrótce znów coś ciekawego się wydarzy.

(Naprawdę powinnam zrobić sobie przerwę od przerabiania piosenek. Tak dla ścisłości, powyżej coś na wzór piosenki p. Rodowicz)

Do przeczytania 👋

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz