środa, 26 lipca 2017

Wykończeniówka za pasem, a tu takie prezenty c:

^ Najpierw confetti i świętowanie, a potem nie ma komu tego sprzątnąć ^

Dobry wieczór!

Mam nadzieję, że nie macie dość czytania mnie, prawda? Przerywam właśnie imprezowanie (słuchawki w uszach i pisanie postów, nic ciekawszego z tej zabawy nie będzie), bo jak to zwykle bywa- rodzicom właśnie zapaliła się kontrolka: "O! Chyba się nudzi, dajmy jej coś do roboty" i dzwonią do mnie. Z reguły wygląda to teraz tak, że albo mają dla mnie zajęcie i ściągają mnie do domu ALBO (tak jak teraz) mają SuperHiperŚwietneInfromacje, które w ciągu sekundy muszą się pojawić na blogu. 

Może nie dam rady przekazać tego w ciągu sekundy, ale mogę to szybciej pisać, bo naprawdę warte są tego te świetne wieści. Poza tym, dla mnie szybsze pianie jest już na porządku dziennym, bo od częstego pisania nabiera się wprawy. Jedyne, czego nie daję rady opanować, to pisanie bez patrzenia na klawiaturę, ale praktyka czyni mistrza, co nie?

Przygotujcie się psychicznie na to, co zaraz przeczytacie.........



Gotowi?



No to zapraszam dalej ;)


Jedna z najszczęśliwszych (dla mnie) wieści, to fakt, że nie muszę już
się uczyć lewitować, żeby wejść do pokoju 🎆🎆🎆

Następną świetną informacją jest fakt, że od rodziny Strózików (rodzina pana Krzysia)
dostaliśmy sporo materiałów do wykończenia wnętrz. 

Przyjrzyjmy się zatem zawartości.....

...która jest naprawdę imponująca....

.....i na 99% się przyda....

.....przy wykończeniówce.....

....która niebawem....

.....będzie spędzała nam sen z powiek.

Sami musicie przyznać, że to niemały prezent i zasługiwał na to confetti. Ale po obrazku tytułowym widać, jak się kończy zabawa z confetti. 

Za ten niemały prezent bardzo dziękuję pani Magdzie (wszystkie Magdy to fajne dzioszki), panu Piotrowi i panu Jackowi Strózikom, którzy zapewnili nam spore wsparcie w dalszej części remontu. 
Nie sposób się nie uśmiechać przy pisaniu tak wspaniałych wieści. Nawet pomimo faktu, że policzki mnie już bolą od tego 😊

Ja może Was, Czytelnicy, pozostawię z uśmiechami i zdjęciami, a sama niestety muszę znikać. Rodzice dzwonią tylko z dwóch powodów, a dzwonili do mnie dwa razy, więc muszę się pakować i znów ich odwiedzić. 

Tak za mną tęsknią, że co rusz do domu wzywają. Miłe z ich strony 💖
Co nie zmienia faktu, że możemy się też widzieć na Skypie, niekoniecznie tylko osobiście 😜

Do przeczytania 👋

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz